Myśli z podróży


Myśli z podróży 

  1. W tym miejscu piszę do tych, którzy wybaczą mi formę "Ty". Pod tym tematem - nie ma  zagadnień prawnych. Są moje subiektywne refleksje i obserwacje. 

  1. Dla mnie życie jest podróżą, czasami dosłownie, czasami w przenośni. Podróż to czas na normalny  oddech, na utrzymanie dystansu i balansu.

  1. Jedną  z ciekawszych rzeczy podczas rzeczywistych wyjazdów jest doświadczanie samego siebie w oderwaniu od codziennych obowiązków, od tego, za kogo się uważamy. To też jest podróż. Równoległa. W głąb siebie. Twórcza, genialna w owocach. Przyznaję - że wiele z moich doświadczeń i rozwiązań, które stosuje w pracy prawnika, mediatora, analityka  nigdy nie zaistniałoby w życiu, gdyby nie obserwacje, na które mój umysł otwiera się w podróży.

  1. Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby te marzenia spełniać( Coelho). Marzenia są punktem wyjścia. 

  1. Czy jeszcze marzycie? Czy nazywacie to celami? A gdyby spełnienie marzenia było celem? Gdyby robić to, co sprawia nam przyjemność, planować bez lęku, w końcu lęk to tylko iluzja...? Co by się zdarzyło? Zawsze mamy wybór w każdej sytuacji - możemy biegać jak chomik w kołowrotku albo wysiąść na chwilę...I popatrzeć. Rodzimy się, wypełniamy czas "czymś”, potem umieramy. Czy warto się spieszyć? 

  1. Rzeczy przeważnie nie są takie - jakimi się wydają: Miałam bardzo bogatych znajomych, którym wielu statusu zazdrościło... Jadali przedziwne, bardzo drogie "wynalazki", mieli samochody z okładek czasopism, stadninę koni. Którejś nocy - jedno z małżonków wypadło przez balkon... Potem, kto, jak mógł pomagał spieniężać ich dzieciom, zadłużony majątek. Prokurator badał, czy śmierć, osoby - która „wypadła”, miała miejsce wskutek wypadku. To był wypadek albo samobójstwo.Tego się nie dowiemy. FAKTEM JEST, ŻE  MAJĄTEK BYŁ NIEPRAWDOPODOBNIE ZADŁUŻONY. RZECZY NIE SĄ TAKIMI, JAKIMI SIĘ WYDAJĄ. LUDZIE TEŻ NIE. 

  1. Maski, które nosimy. Szaleniec,Khalil Gibran. Bez komentarza. "Pytacie mnie, dlaczego jestem szaleńcem? Stało się tak. Pewnego dnia, na długo przed narodzinami rozlicznych bogów, ocknąłem się z głębokiego snu i zobaczyłem, że okradziono mnie z masek - z siedmiu masek, które sam ulepiłem i nosiłem przez siedem moich istnień. Z odsłoniętą twarzą wybiegłem na zatłoczone ulice, krzycząc: „Złodzieje, złodzieje, przeklęci złodzieje!". Mężczyźni i kobiety kpili ze mnie, niektórzy w popłochu kryli się przede mną po domach. Kiedy dobiegiem do rynku, jakiś młodzian stający na tarasie zawołał: „To szaleniec?”. Podniosłem wzrok, by mu się przyjrzeć. Wtedy słońce pocałowało mnie po raz pierwszy w obnażoną twarz. Po raz pierwszy poczułem pocałunek słońca na mojej nagiej twarzy. Dusza moja zapałała miłością do słońca, nie chciałem już więcej masek. Jak nawiedzony wykrzyknąłem: „Błogosławieni, błogosławieni niechaj będą złodzieje moich masek?”. Tak oto stałem się szaleńcem. A w szaleństwie moim odnalazłem zarazem i wolność, i bezpieczeństwo. "

  1. Decyzje . Doświadczyłam - że w procesie podejmowania decyzji lepiej jest pytać " po co ?" a nie: dlaczego ? Nawet jeśli,  jesteś przyzwyczajony do pytania " Dlaczego" to postaraj się je przed podjęciem decyzji odwrócić i zapytać siebie : Dlaczego nie ? :)

  1. Brak decyzji to także decyzja. Często zdarza mi się ta refleksja  podczas mediacji. Ludzie mówią, powinien wówczas zrobić to, a może tamto. Ale nie zrobiłem. Dzisiaj ponoszę konsekwencję. Ale … brak decyzji, w mojej opinii  to właśnie decyzja. A czasami tak mało potrzeba, żeby sytuację zmienić. Zauważ, że wystarczy zazwyczaj  zdać sobie sprawę, że nie chcę,  nie akceptuję już sytuacji aktualnej. Innymi słowy – kiedy akceptujemy koszt, w postaci utraty aktualnie istniejącego stanu rzeczy (posiadanej alternatywy), w zasadzie podejmujemy decyzję o konieczności zmiany. Jeżeli aktualna sytuacja jest dla mnie z jakiegoś powodu niewygodna, zmiana może przynieść wygodę albo ulgę, albo rozwój, a zawsze przyniesie doświadczenie. Dlatego w obliczu decyzji – weź do ręki kartkę – wypisz wszystkie możliwości – wyznacz skutki poszczególnych decyzji ( i ich braku )  w perspektywie 5, 10 lat – dla każdej z możliwości . Czy zgadzasz się na nie, czy akceptujesz te skutki ?  Tak ?  Nie ma sprawy. Nie ? To  popatrz jaka jest alternatywa. Czy jest korzystniejsza ? Czy  generuje lepszy skutek  ? Jeśli alternatywa jest korzystniejsza, to proszę  napisz od czego doradziłbyś komuś zacząć zmianę ? ( Jeśli  doradzamy osobie trzeciej , przynajmniej podejmujemy  próbę obiektywnego spojrzenia .)  Wyznacz termin, podziel zmianę na zadania i etapy. Zacznij, po prostu spokojnie realizuj plan.


  1. Wszystko co karmisz rośnie. Dobre i złe myśli. Dobre i złe relacje. Nie karm umysłu dramatami, złymi wspomnieniami, bo będzie tym żył i na tej bazie budował opinie, przekonania, związki. Nawet siedząc po uszy w … bagnie zawsze masz wybór – śmiać się – czy płakać ?  Płacz i strach paraliżują. Odbierają sprawność myślenia, zdolność działania, więc jeśli zdarzyłoby się – że nie możesz się śmiać, popłacz sobie, to rozluźnia,  a pózniej rób to, co byś robił, gdybyś się nie bał.   

  1. Jeśli w życiu brakuje miejsca na odwagę nie ma miejsca na nic innego ( Churchill). Najwartościowsze rzeczy, idee, pomysły   nigdy nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie odwaga ich twórców .

  1. Nie martw się wiekiem, upływem czasu. Żyj. Młodzi biegną szybciej, ale starsi znają drogę.

  1. Wolność. Kiedy wiem, że jestem wolna? Kiedy mogę myśleć i robić tak, jak uważam za stosowne. Kiedy nie boli mnie kręgosłup – bo niczego nie muszę udawać. Często poczucie wolności daje mi odmienność myślenia. Odmienność względem powszechnie panujących poglądów i stereotypów.

  1. Skąd się bierze uczucie satysfakcji ? Na przykład stąd: pomyśl, co by było – gdybyś to wszystko co dzisiaj masz, rodzinę, psa, może dom, może samochód, zdrowie…  stracił ? Upsss… przyzwyczajeni jesteśmy do tego, co mamy, nie widzimy jakie mamy szczęście ! A może warto być wdzięcznym ?  Zawsze jest coś, za co można być wdzięcznym. Staram się pamiętać, za co każdego dnia mogę być wdzięczna. Życie jest darem. Każdy dzień nim jest.

  1. Żyję świadomie swoim życiem, tu i teraz, szukam w tu i teraz, dobra. To co mamy „w  teraz” jest najprawdziwsze. Oglądałam fotografie z wyjazdów, zastanawiałam się – czy ja wtedy czułam, jak jest pięknie, czy czułam zapach, co pamiętam ? Nie czułam, niewiele pamietam. Zaprzątała mnie organizacja, robienie zdjęć „na później”. A w później często nie mam czasu oglądać zdjęć. W Azji przestałam robić zdjęcia i nazywać rzeczy. Doszłam do wniosku, że etykietowanie ( nazywanie, opiniowanie), tak jak fotografowanie,  w pewien sposób mnie  ogranicza.

  1. Plany są bardzo dobre, zdecydowanie jestem zwolennikiem planowania – ale plany  nie mogą odrywać Cię od chwil w „tu i teraz”. Bo jutro może nigdy nie nadejść. Dlatego – uważam, że trzeba być każdego dnia dobrym dla siebie, dla swojego ciała i dla reszty świata. Mogę „ich” nie zdążyć przeprosić, nie wynagrodzić krzywd,  a lubię mieć czyste sumienie. Nigdy nic nie wiadomo J  

  1. Jesteśmy odpowiedzialni za swoje reakcje. To my sami,  zewnętrznym bodźcom nadajemy ocenę, wywołując w jej następstwie emocje i filmy w wyobraźni. Ten proces jest natychmiastowy. Warto się poobserwować. Nasza psychika automatycznie odbierając impuls, używa go do przywołania przekonań, stereotypów i innych instrumentów. Ciało i podświadomość, pamiętają więcej niż nasza świadomość. Jeśli nastąpią skojarzenia, jesteśmy niemal ślepi na rzeczywistość. Projektujemy na rozmówce rzeczy, o których często nawet nie pomyślał … Ot nieświadomie posłużył się trigerem (wyzwalaczem). Nikt mi dzisiaj nie wmówi, że jest powód do bicia, krzyku, obrzucania błotem, bo został sprowokowany ( i nie piszę tu o fizycznych napadach i obronnej na nie reakcji ). Jeżeli na coś reaguję - ja, czy Ty,  w sposób sprawiający mnie lub  drugiej stronie: przykrość, ból, itp. to zazwyczaj dlatego, że jest w nas coś – co bardzo mocno rezonuje z obiektywnie patrząc, prawie neutralnym bodźcem. Co to jest ? Wyparty przykry schemat, rana ukryta pod mechanizmem obronnym. Ten mechanizm kiedyś pozwolił nam przetrwać ( najczęściej  trudną sytuację rodzinną, szkolną ) a dzisiaj poważnie zaburza komunikację.  Poczytaj, jeśli ten temat Cię interesuje,   o wewnętrznym dziecku ( Ewa Foley, John Bradshow).      

  1. Jeśli  ten post, czytasz Ty,  Mój Kliencie, to wiedz, że bardzo Cię szanuję, ogromnie się cieszę, że mamy możliwość współpracy. Nie zawsze zdążę to powiedzieć, jak jesteśmy razem, bo przecież pracujemy ... Chciałabym, abyś wiedział, że nawet jeśli natychmiast nie oddzwaniam, nie odpisuję, to staram się dbać, tak, jak umiem najlepiej o Twoje interesy. Jestem wdzięczna Opatrzności – za moich Klientów… i jestem wdzięczna Państwu, jako moim Klientom, że ze mną wytrzymujecie J Nie jestem typowym prawnikiem, jestem „dużą indywidualnością” i to bywa trudne we współpracy. Natomiast chciałabym,  aby co do naszych realcji   była jasność:  kiedy pracuję – czuję się potrzebna, a Państwa biznes jest dla mnie często ważniejszy,  niż mój własny. 
  Dzwonią mi w uszach korporacyjne dzwony, że bardzo nieprofesjonalnie się odkryłam w punktach od 1 do 18,więc przezornie  proszę o wyrozumiałość. Zamiast mieć dla siebie zrozumienie, nieco pobłażliwości,  chłostamy się krytyką, to zupełnie niepotrzebne. Za każda firmą, stoją przecież ludzie, wszyscy czują. Bycie człowiekiem nie oznacza braku profesjonalizmu.  



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Spółka jawna - wzory umów i uchwał

Contractus ab initio voluntatis est, ex post factum necessitatis

O mnie